Dzisiejszy wpis będzie pewnego rodzaju fotorelacją. Zabiorę Was w baaaardzo klimatyczną miejscówkę. A gdzie dokładnie? A na Roztocze, na polską wieś! Do pewnej zagrody, gdzie można i pozwiedzać i pysznie zjeść - omniom mniom!
Owe miejsce odwiedziłam w ubiegły poniedziałek. Pogoda była taaaak piękna, że nie sposób było usiedzieć w domu. Taaak więc..
Na pierwszy rzut idą fotki pstrykane na świeżym powietrzu, o!
P.S. Naleśniki były wyśmienite - musicie uwierzyć mi na słowo! (-;
Po plenerowych fotkach czas na pokazanie wnętrza gospody, i..
.. i mojej bujaki na drewnianym koniu, o! Uhh, zabawa była przednia!
I ot, to wszystko na dziś!
Aaa, no ale przecież nie ma notki co mam na sobie, no i skąd owe rzeczy pochodzą. Spinka i sandały są Wam już zapewne dobrze znane (oczywiście jeśli, bacznie obserwujecie mojego blożka), a jeżeli chodzi o sukienkę, to Mama nabyła ją w TK maxx'ie, o!











